Ot kupiłem sobie Deana.
Używka, parę dingsów tu i tam, ale brałem to pod uwagę i się z tym liczyłem, absolutnie nie przeszkadzające rzeczy. Rocznik 2008, Korea, Unsung. Brałem w ciemno jak większość wioseł (
) ale jak zazwyczaj się nie zawiodłem. Wykonanie cacy, elegancki klonowy top, napatrzeć się na niego nie mogę. Klucze Grołwera pracują bez zarzutów. Profil gryfu bez udziwnień, zwyczajny, Gibsonowy = fajny. Ja nie wiem co to ludzie marudzili, że jakiś chujowy. Normalny. Bardzo podoba mi się podstrunnica,ładny palisander, ciemny, ale z miłym dla oka wzorem.
Zamontowałem konkretne baty (12-68 Elixira) stroję do C#, oczywiście czasem drop. Jest przykurw, znacznie twardziejsza niż Gibol na takich samych strunach i stroju. Goście z Nile jednak nie kłamali.
Mile z dechy rezonuje.
Brzmienie jak to brzmienie. Wiela się rozpisywać nie będę, gra jak na stock OK, ale daje miesiąc i wymieniam na jakiegoś SH-6 w zebrze, albo Dactivatora. BKP pewnie nie, bo trochę kasy mało. Raczej coś jasno grającego, bo czuć dół lecący z mahoniowej dechy.
Jedynym mankamentem tak na prawdę, jest spierdolona elektronika. Polutowana chujowo, volume od pikapa bridgowego nie ścisza go full w opór. Podejrzewam, że jakiś lut poszedł. W sumie nawet spoko, bo mam motywację, żeby zrobić jedyny słuszny układ, czyli 1 volume, bez tone. Muszę zrobić tylko zapasy tinolu i zwieźć potka z domu, bo jak na złość nie mam przy sobie.
Generalnie jestem w chuj zadowolony. Decha zajebista, osprzęt też, wygodna. No i mam w końcu explorera.
Jakieś tam amateur porno:
Spoiler Przepraszam wszystkich, że nie jakiś custom, ale jestem ubogi