Witajcie,
Od dłuższego czasu kręcę gałkami wielu wzmacniaczy od Engli Power/FireBall, Mesę TR po Marszczala JCM800/900/200TSL czy Peava 5150/6505.
Nie wiem dlaczego, ale prócz mesy TR czy Engla PB - nic nie brzmi mi zbyt potężnie. Może jestem już jakoś zjebany psychicznie, ale nie mogę ukręcić zadowalającego mnie brzmienia. Sam używam HandMade'owego wzmacha - daje popalić ostro, jestem w trakcie wymiany paczki (moja gada na Celach G12T100) na coś ala Laboga, Mesa, Orange. Aktualnie mam 2 wiosła : Ibz K7 (Paf7) oraz EXG7 (też Paf7 pod mostkiem).
Ciągnie mnie brzmienie pokroju jaki przedstawiam niżej - pomijam tu kwestie masteru czy stroju - chodzi mi raczej o uzyskanie takiego przyjebiście cieżkiego i miękkiego brzmienia bez gruzu i siary. Słyszałem kiedyś takie brzmienie koncertowo u chłopaków z guarany na mesach DR. nie mogę go osiągnąć ni w ciulę, i dlatego mam pytanie o dopalanie wzmachów albo wasze patenty na podobne brzmienia, nie chce mi się rozwalać głową otwartych pewnie dawno drzwi

:
(tutaj niby 6 strun a jest ten 'smooth' na OD)
eventualnie pierwsze akordy :
tak jak mówię chodzi mi o ten smooth, miękkość w potędze tego overdrive. Bo korn'em to akurat K7 sama z siebie sieje takim żejapiedole, ale korn zawsze miał gruboziarnisty ten OD.
Czy jedynym wyjściem jest dla mnie Mesa DR XD?
Kurwa lamersko brzmi ten temat ale huj tam może akurat ktoś szczai ocb.