@Tadeo podniósł kilka realnych życiowych kwestii. M. in. tyrać więcej. To nie działa tak wprost. Kiedy pracowałem w korpo i zostawaliśmy do nocy - nikt za to dodatkowo nie płacił. Kiedy później pracowałem... tam gdzie pracowałem i odpowiadałem na maile do 1 czy 2 w nocy, ale z tego nie było zamówień, to przecież też nikt nie będzie kasą sypał i to rozumiem.
Druga sprawa: "pomęczyć się z lokatorem 5 lat". Ni chuja!! Nawet z bratem czy ulubionym kolegą już po kilku tygodniach można zacząć się irytować. Bo łazienkę zajął, kiedy Ci się spieszy, bo niechcący zostawił kibel obsrany bo on się spieszył, bo jemu też szef zalega, bo nie możesz w wymarzonym domu porządnie żony wygrzmocić czy połazić w gaciach, ale on się nie krępuje. Bo wreszcie jak Ty będziesz zapierniczał na kredyt, to żona odejdzie z nim bo miał czas jej słuchać. Życie. I to nie najgorsze scenariusze.
Na koniec, choć niekoniecznie publicznie:
@nikt już wiem dlaczego myślałem, że masz kredyt na pierwsze: bo trzeba było siostrom dać 100 tysięcy za ich udział.