Teoria nie jest formą, ani treścią, tylko narzędziem budującym treść, ew opisującym ją.
Jeśli chodzi ci o teorię opisującą istniejącą muzykę, to okej, granicami jest tylko to, co ludzki umysł jest w stanie wygenerować, dowolnymi metodami. Jeśli mówimy o teorii jako właśnie czymś, czym budujesz muzykę, to istnieją ścisłe zasady (np. harmonii, kręcące się właśnie wokół tonacji) i ograniczające jest przede wszystkim właśnie podejście muzyki jak do klocków lego, zamiast jak do żywej formy ekspresji. Kiedy mówię nie zastanawiam się nad gramatyką, tylko treścią. A gramatyki nie muszę posiąść w sposób świadomy, na czym z resztą polega cała nowoczesna idea nauczania języków obcych

Co do konieczności etapu tonacji - jeśli ktoś ma bogaty kontakt z muzyką i SŁUCHA, a nie tylko słyszy, to podświadomie i tak go przechodzi, nie musi tego robić analitycznie. Znowu, IMO to jak z nauką języka, pewne rzeczy do głowy wchodzą znane i nie musisz znać teorii za tym się kryjącej.
Po raz kolejny, mi nie zależy koniecznie na łamaniu jakiś zasad, czy cokolwiek. Mi zależy na tym, aby nie zawracać sobie tym dupy i myśleć bezpośrednio dźwiękiem, a nie teorią wokół niego. Bo z myślenia o teorii jak dla mnie gówno wychodzi, odtwórcze odwzorowywanie ze ściągawek.
I co do systemów równomiernie temperowanych, znam tą zabawę
