Podział klas na męskie i żeńskie też ponoć miał "lepsze skutki" - jak jest, prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Szkoła poza aspektem "po wyjściu masz mieć wkute, że XYZ i Słowacki wielkim poetą był" spełnia jeszcze szereg innych, równie ważnych jak i nie ważniejszych w rozwoju osobniczym dla dzieci - zapewnia środowisko interakcji z osobami w podobnym wieku, moduluje ten sposób interakcji, wpaja "niepisane" normy społeczne, ale też uczy jak i kiedy je można omijać - można tak jeszcze długo wymieniać. Stygmatyzowanie (nazywajmy to po imieniu) - ty jesteś mądry, ty średni, ty głupi - wywodzi się ze sposobu myślenia o inteligencji, który jest kompletnie bzdurny. I to cholernie pokutuje nawet w badaniach naukowych, gdzie ludzie nadal, pomimo tylu lat nieudanych eksperymentów poszukują "ośrodków inteligencji w mózgu", gdy tak naprawdę istnieje pierdyliard definicji pierdyliarda rodzajów inteligencji i cała ta rozkmina jest mętna, jak przeciętne piwo domowej roboty. Jakiekolwiek ostre podziały typu "osobne klasy" sztucznie ingerują w płynność przenoszenia się między tymi "stopniami zaawansowania".
Co do ludzi niepełnosprawnych umysłowo - ludzie z wodogłowiem na pół czaszki potrafią się o tym dowiedzieć po 30-ce, bo boli ich głowa i pozornie całe życie byli "pełnosprawni", ludzie którzy potrafią przelecieć się nad miastem samolotem 15 minut, by potem je narysować z dokładnością co do koloru zasłon w oknach wieżowców mają IQ=70. Znam mnóstwo absolwentów "mat-fizów dla wybitnych" (sam się też podobno do nich zaliczam) i uważam (włącznie ze sobą), że niemal wszyscy mają jakieś zaburzenia ze spektrum autyzmu albo ogólnie są w jakimś stopniu społecznie upośledzeni. Sam Korwin jest przykładem tego, że w Brydża niszczy na turniejach, a nie potrafi sobie sam kupić biletu na pociąg albo zrozumieć, że ekonomia to nie nauka ścisła. Bardzo często jest tak, że z genialnymi zdolnościami idzie w parze jakieś upośledzenie w innych dziedzinach życia - takie "ryzyko ewolucyjne" - wiemy cholernie mało o inteligencji - czym jest, czy w ogóle da się ją jakoś wyróżnić - a jak to zwykle bywa, im ktoś mniej wie, tym głośniej się w temacie wypowiada - patrz Korwin.