Skoro wytrzymało ostre długotrwałe katowanie szlifierką oscylacyjną, nacisk prasy podczas nabijania progów, naciąg siedmiu strun, podróż w dwie strony, towarzystwo naszego lakiernika

, moje napierdalanie i nie zwiędło od tych wszystkich wulgaryzmów(którymi rzucałem na prawo i lewo podczas upychania bebechów do jakże ciasnego kawity

) to już kurwa nic go nie ruszy

To nie jest surowe drewno, poddane działaniu warunków atmosferycznych tylko dokładnie zajebane lakierem Blackiego i naszym

Stoły, podłogi i drzwi z dębu wytrzymują latami w jednym kawałku. Poza tym tu jest decha z trzech kawałków + fornir i gryf ze scarfjointem + postrunnica z hebą. To wystarczająco usztywnia konstrukcję a w razie czego jest jeszcze obustronny pręt. Bardziej bym się obawiał o miejsca klejenia, bo kleju jest tam tyle, ze wygląda jak wstawki z grubego forniru.

Ale z drugiej strony to epoksyd jest, więc tak łatwo nie jebnie. Z klejami, które kwalifikują się jako lutnicze(zwierzęce lub dobre polioctanowinylowe) taki numer w ogóle by nie przeszedł. Jebłoby przy byle naprężeniu. Dlatego staranne przygotowanie klejonych powierzchni i wystarczająco mocne dojebanie ich do siebie ściskami jest tak ważne.