
udalo mi sie (glupi ma szczescie) byc pierwsza osoba ktora to cos nastroila i wziela do lapy. ogranie odbylo sie na jakims chujowym dwukanalowym tranziaku +/- 30w (tyz Ibanez) - no ale generalny charakter sie ujawnil.
calosc odbyla sie na warsztatach gitarowych w Mosinie, taka tam coroczna impreza z gwiazdkami. jednym ze sponsorow byl Interzłom, takze do obejrzenia i ogrania byla calkiem spora masa gitar i basow, niestety (dla mnie) w wiekszosci serii RG itede. brakowalo Jetkingow, brakowalo Thermiona, ktorego bardzo bylem ciekaw, brakowalo tez TubeKinga, za to bylo sporo kostek z serii Tone-Lok i reedycja Flying Pan FP-777 (nie ogralem... zaluje).
wioslo generalnie, nawet z punktu widzenia laika w temacie - urywa moszne tak gdzies do szyi. mimo gryfu rozmiarow lotniskowca bylo piekielnie wygodne, gryf byl wyprofilowany tak, ze dostep do kazdej ze strun na calej jego dlugosci byl idealny. EMG w tej gitarze to jest chyba mus, bo innej opcji nie ma, poza tym dawaly rade fantastycznie.
w zasadzie to bardzo fajna zabawka, zajebiscie kusi mnie zanabycie czegos takiego ktoregos pieknego dnia. wioslo wymaga zupelnie innego podejscia i innej kultury gry, bo gra na najgrubszym drucie (stroilismy od E do E, w dropie) nie ma innej opcji niz selektywnosc i piekielna precyzja. mozliwosci tego czegos przeszly moje najsmielsze oczekiwania. mostek (flojd na stale) genialny, jesli obsluga tego jest tak prosta jak innych stalych mostkow to lepszej opcji sobie nie wyobrazam.
jako kompletna pipa w temacie chetnie odpowiem na wszelkie pytania, jesli bede w stanie
