Witajcie znów!
Szmatan na razie ma wolne - Dobravka nie ma czasu pokolorować go, więc męczę inne wiesło

Kilka lat temu (na pewno ponad 5) będąc przy jakiejś gotówce stwierdziłem, iż chcę stać się posiadaczem pewnego typu gitary. Z właściwą sobie dziecięcą naiwnością zakupiłem gitarkę na znanym portalu. Wiosło przyszło w case, gdzie po otwarciu okazało się, iż jest niegrywalne. Progi dramat, elektrownia rzęzi, klucze to jakaś pomyłka. Nie zapłaciłem za nią kroci, kupiłem ją z innych powodów. Otóż jak się okazało jest to staaaara Japońska kopia Fędera. Tak. Kupiłem ją dla drewna. Większość części poszła w kosz. W swym młodzieńczym zapale popełniłem kilka błędów, jak np wyjęcie progów spreparowaną do tego szpachelką

co zaowocowało uszkodzeniami podstrunnicy. Ale do tego wrócę później. W wiosło miały być wsadzone pro części, miałem na nie oszczędzać itp. Wiadomo jak jest. W trakcie przeprowadzek część rzeczy zaginęła (maskownica, śrubki, i takie duperele), jednak mam wyrzuty sumienia, że tak leży i cierpi (a szczerze - przydałoby się drugie wiosło, jak się resztę posprzedawało). Dzięki dobroci Martensa mam w pokoju części, które Leon wymienił w Cimarze, niestety okazało się, że chcąc ich użyć trzeba będzie wiosło przerabiać, ale to jest do obejścia.
Coś tam już ruszyłem do tej pory, na smaczek wrzucę wam kilka fotek przed ekranowaniem, na których nic nie widać




To tyle na razie. Jutro jadę do teściów, po nowym roku skrobię dalej
