Dziś czytałem, że jakaś laska ma teraz sprawę w sądzie, bo ukradła 2200 naklejek by wymienić na kilkanaście maskotek
Ogólnie te karty "Moja biedronka" i reszta tego fenomenu to jeden wielki skok na dane osobowe i wzory konsumpcyjne klientów - Biedronka współpracuje z kilkudziesięcioma innymi firmami - stacjami benzynowymi, sklepami z ciuchami, etc. Żałośnie niskim kosztem mają olbrzymią ilość danych, szczególnie w połączeniu z tymi od Google.