Autor Wątek: Co was ostatnio zszokowało?  (Przeczytany 1419236 razy)

Offline gizmi7

  • Pr0
  • Wiadomości: 1 528
  • Venus as a goodboi
Ale są nierówni pod wieloma względami i o ich statusie społecznym nie powinna decydować jedynie umiejętność zdobywania pieniędzy czy to, jakie pieniądze odziedziczyli.
A co powinno decydować o statusie społecznym, jak nie umiejętności?
Może dajmy pieniądze ludziom którzy są fajni i sympatyczni! Taki podatek fajnościowy. I jak ktoś jest chujem to płaci większe podatki. Od razu będzie promocja dobrych wzorców społecznych!

A jak ktoś odziedziczył, ale jest durny to o ile nie jest to naprawdę monstrualna fortuna to on albo następne pokolenie taką kasę roztrwoni. Umiejętność skorzystania z tego co się ma, żeby pomnożyć kapitał też wymaga niemałego ogarnięcia.

Ale mamy kapitał, który możemy inwestować w ludzi, którzy będą robili rzeczy lepiej.
Tak jak ta cała pomoc w samorozwoju dla bezrobotnych? Dofinansowania na firmy z UE? Gdzie wg statystyk tylko 2% tych firm przetrwało na rynku, a reszta po obowiązkowych 2 latach przestaje istnieć i ludzie są znowu bezrobotni.
Bo jak ktoś coś dostaje za darmo to przeważnie nie szanuje. Tak jak z tymi mieszkaniami komunalnymi. Gdy pozwolono ludziom wykupić te mieszkania na własność (za mniejsze ceny niż rynkowe) to zaczęli o nie dbać. Ci sami ludzie, którzy zrobili z tych mieszkań meliny, a nie inni właściciele. Prosta psychologia.

1% ludzi na świecie ma bodaj >95% kapitału. Równość szans jak ja pierdziu.
To trochę tak jakby jakiś gość znalazł piękną, interesującą i inteligentną żonę, bo sam jest przystojny, interesujący i mądry. Ale przecież nie każdy się taki urodził, bo natura nie jest sprawiedliwa! To zróbmy takie prawo, żeby każdy nieatrakcyjny przygłup mógł sobie spędzić trochę czasu i podymać żonę tego gościa, a gość żeby się trochę poumawiał z mało atrakcyjnymi idiotkami. No przecież musi być kurwa sprawiedliwie! Co ktoś jest winny, że urodził się brzydszy albo głupszy!

Ale tu nie chodzi o wyrównywanie na siłę, tylko stymulację rozwoju gorzej usytuowanych materialnie, by mogli z tego wyjść lub ich dzieci mogły. I nie, ogólnie rozumiane umiejętności nie są wyznacznikiem tego, jak ktoś zarobi w wolnym rynku. Są takie, które dają łatwiejszy/pewniejszy zarobek i takie, które nie dają tego, a też są społeczeństwu potrzebne. Dba czy nie dba o to mieszkanie socjalne - jest człowiekiem i ma prawo do dachu nad głową w zimowe wieczory. I jeśli chodzi o ten enigmatyczny socjal - nie chodzi o dowartościowanie nierobów, a ludzi, którym się w życiu powinęła noga - problemy rodzinne, choroba, utrata pracy, problemy ze spłaceniem kredytu czy jakichś składek. Żeby nie było takich sytuacji, że pracodawca nie płaci pieniędzy za wykonaną pracę albo spóźnia się z wypłatą, gdy ktoś ma na głowie kredyt i rodzinę na utrzymaniu. Albo artysta nie robił za darmolca, "by sobie włożyć do portfolio". W wielu krajach tak jest i to działa, tylko u nas święte oburzenie, że to łupiestwo. Gdy ktoś zarabia kilkaset złotych czy nawet kilka tysięcy za godzinę pracy (CEO dużej firmy), a ktoś inny 7 zł (pracownik na najniższym szczeblu drabiny tej firmy); nawet pieprzyć to, jaką pracę wykonuje jeden, a jaką drugi - coś tu jest mocno nie halo - i nie w tym, że ten pierwszy zarabia tak dużo, tylko że drugi tak mało w porównaniu do tamtego.