Ja akurat takich kefirów nie lubiłem. Jak byłem mały, to w domu mnie próbowali paść standardowym zestawem a'la "ludzie bezdomni"
czyli gotowane ziemniaki z koperkiem i kefirem - rozgotowana pyra bez smaku, z koperku to zdrewniałe łodygi + kwaśno-gorzki kefir o konsystencji źle zsiadłego mleka. Potem jak urosłem to powiedziałem wprost, żeby sobie to wsadzili
Te obecne kefiro-jogurty odpowiadają mi bardziej, chociaż co ciekawe trafić na dobry typowy naturalny jogurt nie jest łatwo. Ostatnio upolowałem taki w kerfurze z jakiejś regionalnej mleczarni ze "ściany wschodniej", nawet-nawet był. O mleku nie wspomnę, taka "czerwona" Mlekovita teraz i kilka lat wstecz to dwa różne mleka są. A i tak w miarę trzyma poziom, czasami jak nie ma i kupię jakieś inne (oczywiście jak najtłustsze i broń panie UHT) to jak spróbuję mam wrażenie, że odchudzone wziąłem...
Aha, nadal w temacie "jak byłem młody"
- jakieś 10-12 lat temu można było kupić jogurt naturalny w takim dużym litrowym kartonie, jak dzisiaj maślanki. Robił to bodajże Zott i nazywało się "śmietankowy", już nawet dokładnie nie pamiętam. Bez zagęstników, dodatków, cukru, tylko mleko i kulturalne bakterie
A konsystencję i smak miał, jakby zmieszać dobry jogurt z jeszcze lepszą śmietaną, można go było żreć samego łyżkami. A potem jeszcze "suchary bieszczadzkie" ale te w najstarszej wersji jaką pamiętam, pakowane po 4 grube a nie 5 (czy 6? bo potem to zmienili) cieńszych. Ech, wspomnienia