Hej,
Nie mogłem się powstrzymać

Choć ktoś maksymalnie irytujący w mojej głowie powtarzał: "nie jest ci to potrzebne", "grasz 2h w tygodniu", "grasz na kanapie do toneporta", "kapelka, w której się udzielasz gra rejdio-frendly grandż plus dwa kowery Nalepy"

i inne, takie tam, dyrdymały - musiałem ją mieć.

Jest to nówka B-stock - ma ubytek w bindingu tuż przy przygryfowym pikapie, jakieś przetarcie na podstrunnicy (nie przeszkadza to w niczym, może zrobię lepszą fotkę kiedyś, na której da się to uchwycić). Przyjechała rozstrojona pół tonu w dół i na razie tak zostało, gram zatem Misfitsów do toneporta i jestem szczęśliwy. W życiu nie miałem gitary, która by tak równo grała na każdym progu, nie łapała jakichś przydźwięków, wilków i beat-waveów, wybrzmiewała zawsze jak należy. Nie wiem, kiedy się do niej przyzwyczaję - tego się nie da zawiesić wysoko, nie da się z tym byle jak siedzieć, kuźwa, co za niewygodne ustrojstwo - ale nie sposób nie cieszyć się jak dziecko biorąc ją do ręki.
W galerii fota z futrzatą stopą, a jakże. Jak się uda, ustawię ją obok setiusa, żeby zobaczyć proporcje - ale faktycznie ta jest równie duża jak Gibson Flying V z sąsiedniego wątku.
Mam w szufladzie secik 11-54. Pewnie nie wytrzymam i przestroję ją do C :-))
