Panie i dziewczynki,
Tak o to w sobotę około godziny 13.30, w me posiadanie wszedł wzmacniasz niemieckiej firmy o angielsko brzmiącej nazwie: Engl(lub jak kto woli Lgnę), model Savage 120. Śliniłem się na ten wzmak już od dawna i dość spontanicznie nabyłem go drogą wymiany za Basha Sidewindera. Poprzedni właściciel Engla twierdzi, że mój egzemplarz mógł należeć wcześniej do Metala.
Trochę słów o Savage'u:
-cztery kanały
-dwie pętle efektów równoległe
-2x 6550 i 1x 12ax7 na końcu, 5x 12ax7 na pre
-dwa mastery i presence
-maaaaasa pstryczków
Moje pierwsze wrażenia: ma za dużo wszystkiego! Po ki czort mu tyle tych małych guziczków?! Ale fajnie gada, jest diabeł i w ogóle zło. Gainu ma dość sporo - konkretny przester jest już osiągalny na kanale Crunch 2. Śmieszna jest za to jego kontrola na kanałach Crunch 1 i Lead, gdyż zależy także od położeń gałek gain na kanałach Clean i Crunch 2. Kanały Clean i Crunch 1 oraz Crunch 2 i Lead mają wspólną korekcję - ponadto korekcja na C2 i L ledwo wpływa na cokolwiek, a do czego służy jeden pot, Hi Balance, to nie mam pojęcia, bo żadnej zmiany nie słyszę.
Póki co nie wiem jak ogarnąć sterownie nożne - pewnie skończy się na jakiejś midi przystawce.
Więcej fot i próbki jutro!
Galeria przeniesiona - przeszukaj album użytkownika Harvest Galeria przeniesiona - przeszukaj album użytkownika Harvest