Szczerze uważam, że stare Artisty, to chwilowo najrozsądniejsza inwestycja ze wszystkich kolekcjonerskich gitar, jakie przychodzą mi do głowy. Stosunek jakości do ceny nie do pobicia. Macie okazję - kupujcie bez zastanowienia. Osobiście choruję na doublenecka, kiedyś mogłem kupić za 3500 pln i kurwa nie miałem tyle:(
A żeby Wam na razie narobić smaku, trochę specsów:
konstrukcja neck-thru, gryf klon ze wstawkami mahoniowymi, podstrunnica 24 heban, blokowane klucze, korpus klonowy ze spodem i topem ze wzorzystego jesionu, mostek gibraltar, 2 x hbc Super 88, 1 X master vol, 1 x master tone, 2 x mini switch szereg./równol./single, 1 x switch aktywujący układ aktywny, 3 mniejsze potencjometry góra/środek/dół.
Gitara gra przebogatym pasmem, wszystkiego ma wręcz za dużo, ciężka jak chuj hipopotama, przetworniki odzywają się jak stare pafy, w zasadzie to są stare pafy:) Gryfowy picks to piękny, lejący "woman tone", po aktywacji systemu i obcięciu nieco środka i rozdzieleniu cewki - zamykamy oczy i słyszymy strata i to niezłego. pup mostkowy - klasyczny nosowo-środkowy paf a'la Les Paul. Ilość custom opcji jak na ten rocznik - po prostu miażdżąca. Do pełni szczęścia brakuje chyba tylko tego motywu roślinnego na podstrunnicy. Zamiast tego dot markery. Kocham ją:) Foty kiedyś zrobię może...
pozdrawiam
EDIT:
Pi x drzwi wygląda mniej więcej tak jak na tym zdjęciu: