Współlokator się wyprowadza pół roku przed końcem umowy zostawiając mnie trochę na lodzie jeśli nie znajdzie nikogo na swoje miejsce.
Plus okazuje się że przelewał mi za dużo i będę musiał to jakoś oddać.
Plus nadal brak roboty po pół roku, zapas gotówki mam na 4 miechy nie licząc tego co na PPK leży. Przynajmniej mam rozmowę w poniedziałek, tu jest jakaś nadzieja.
I jak tam mordo? Według moich obliczeń zostało Ci jeszcze hajsu na dwa tygodnie.
Ja ostatnio zmieniałem robotę odchodząc tak o, w tej godzinie. 1.5msc bezrobocia było piękne - kawka w majtach, nic nie robienie, żyć nie umierać

Aż się wracać nie chciało. Ale wpadła oferta

Ale - po pół roku - gównorobienie może nużyć i przytłaczać.
Mnie wkurwia moje odmuzycznienie całkowite jeśli chodzi o granie i twórczość. Na szczęście z słuchania nie zrezygnowałem. Perkusja jest, na gitarę się czaję... Ale gdzie ta zajawka, która była jak się tu rejestrowałem? Po raz pierwszy chyba w 2012...