Powstrzymam się od podawania nazwy salonu, bo nie należę do złośliwców i pieniaczy. Parę chwil temu rzeczony człek zadzwonił do mnie, wyjaśnił, przeprosił i zaproponował ugodę w postaci pracy w najbliższy wolny dzień. Także nie ma tego złego, co by na jakiekolwiek nie wyszło ale niesmak pozostaje, tym bardziej, że poczucia wyciupciania w pupę jakoś zmazać nie potrafię
Da się zrozumieć, że dzieją sie w życiu rzeczy nad którymi nie mamy kontroli, ale gdyby informacja przyszła dzień wcześniej, albo chociaż te 2h przed, oszczędziłoby mi to tych łącznie 3h i 20 zł na przejazdy oraz może sfajdanego humoru, a na pierwsze wrażenie, cały salon wypadł mało pro. Sprawa rozgrywa się bowiem o 3,5 klocka.. Do projektu można rzec doszliśmy wspólnymi siłami, miał być jeszcze korygowany wyobraźnią tatuatora.
Jedno jest pewne - nic w życiu nie jest pewne, nawet 20 minut przed
Ale już, już - ponarzekałem i wystarczy już może tego, taką pizdą nie jestem