Forum Sevenstring.pl
Inne => Warsztat => Wątek zaczęty przez: sharpi w 14 Paź, 2012, 17:36:39
-
Bo dzisiejszym graniu jestem wqrwiony...w chuj wqrwiony. Aż mi się nie chce pisać drugi raz o swoim problemie więc wkleje to o czym z mondem gadałem i pare osób tym wqrwiałem...
Mam bardzo duży problem ze swoim graniem na gitarze. Mianowicie -
wpadłem w jeden schemat i mimowolnie go powielam.
Nie potrafie niczego nowego wymyśleć, a granie coverów po prostu mnie
nie bawi. Zawsze chciałem zagrać coś "swojego",
często w głowie wpadają mi jakieś naprawde dobre pomysły, ale gdy
przychodzi co do czego to albo zapomnę albo
nie potrafie tego przelać na gryf, a nie mówiąc o tym, że improwizacja
u mnie po prostu leży i kwiczy - tutaj to naprawde rzadko zagram coś "ładnego"
bo po prostu nic mi nie przychodzi do głowy, i tak naprawde gram "palcami" i myśle gryfem - nie potrafie się przestawić. A to co mnie inspiruje co mi sie podoba <Animals As Leaders, perihpery, disperse...>
to ja tego po prostu nie ogarniam co jeszcze bardziej mnie dołuje.
Ostatnio zacząłem się irytować do tego stopnia, że powoli dochodze do
wniosku, iż po 2 latach grania wiosło jednak nie jest dla mnie
mimo że bardzo chce grać. Wertowałem internet w poszukiwaniu jakiegoś
"antidotum" ale nic, tymbardziej że sam się uczę - nie stać mnie na
nauczyciela.
Do każdego podkładu wpadają mi do głowy tylko kilka IDENTYCZNYCH motywów - co gorsza mimowolnie tak je przerobie że pasują do podkładku... KUFFA JEGO MAĆ - jak sie nie wylecze to kończe z graniem a gitare oddam za darmo :/ Chuj że w Pon będzie u mnie tiny terror - odeśle go :/
Aha ... odstawienie gitary NIC nie daje :/
-
Graj jakiś kawałek potem go rozwiń randomowo, przejdź do innych dziwnych riffów i samo przyjdzie.
-
Zostań basistą ich ten problem nie dotyka oni som zawsze zadowoleni i najlepsi :D
-
Zrób jak ja - od kilku miechów nie tknąłem żadnej gitary, chyba ze do popatrzenia. Czekam aż mi przyjdzie na to cheć, nic na siłę. Póki co sie na to nie zbiera, jednak jak przyjdzie - to będe kurwa gotowy ;)
Możesz tez poprzerzucać gratami, może inny sprzet bardziej Cie zmotywuje do grania. Ja ta miałem jak rok temu nabyłem Flame EXG-7. Niby tanie toto i brzydkie, niby średnie a jednak w jakis sposób motywowało mnie do grania i wymyślania nowych rzeczy.
-
Panie, ja po 5 latach grania podobne problemy mam.
Stara zasada - graj nie pierdol. Ucz się co raz to większej ilości piosenek i czerp pomysły z nich.
-
Słuchaj i graj więcej RÓŻNEJ muzyki
-
Kurwa...mnie dzisiaj totalnie się juz nie chce grać - zero przyjemności :/ Nawet juz sam nie wiem co ćwiczyć na wiośle....
z tego wszystkiego pierdolnąłem ibkiem o ściane jak wkładałem do case'a...zajebisty odprysk do tego wszystkiego :/
-
Wez sobie szkole wideo np. petruci rock dyscyplina. on tam uczy techniki grania z metronomem dość trudne ale jak pojmiesz to będziesz miał radochę.
-
Ja zawsze wtedy wchodza na ju
porn nacziiiii jutube i wklepuje sobie jakiś gatunek który lubie. Przeglądam, przesłuchuje, nadarza sie jakaś fajna kapela. No to myk, kurwasz wasza smutna mać, ogarniamy granie. Naucze sie grać czegoś nowego i od razu lepiej na duchu. Fakt, niby to cover, niby chuja sie nie naucze. Teorii może i tak. W praktyce mam w głowie sporo nowych zagrywek, innych kierunków rozwoju całego utworu itd. Działa toto u mnie odkąd tylko gitare mom. Na tworzenie stricte własnego jeszcze przyjdzie czas. Na razie to chciałbym bez wstydu technicznie ogarnąć całą gre, żeby potem nie tracić na to czasu, tylko ciulać swoje i łapać staniki na scenie. ot co.
PS. No i na melancholie najlepszy jest nowy sprzęt. Jakikolwiek by nie był. Przerzuciłem sie z EMG na pasywy i od razu coś nowego zaczęło mi spod palców wyłazić.
-
Zmień sobie strojenie na jakieś dzikie, jedna struna pół tonu w górę, następna w dół, ton wyżej itd, byle w miarę stroiło i graj te same swoje motywy i zobaczysz jak inaczej to wybrzmiewa, potem obadaj jak to się gra na standardowym strojeniu i szukaj innych dźwięków, potem się tego ucz, graj bezmyślnie, coś wpadnie w ucho to potrenuj to, poszukaj w innych miejscach, połącz z innymi motywami. Dróg jest bardzo wiele, ale wszystko zaczyna się od grania byle czego i egzekwowania tego uchem.
-
Zmień sobie strojenie na jakieś dzikie, jedna struna pół tonu w górę, następna w dół, ton wyżej itd, byle w miarę stroiło i graj te same swoje motywy i zobaczysz jak inaczej to wybrzmiewa, potem obadaj jak to się gra na standardowym strojeniu i szukaj innych dźwięków, potem się tego ucz, graj bezmyślnie, coś wpadnie w ucho to potrenuj to, poszukaj w innych miejscach, połącz z innymi motywami. Dróg jest bardzo wiele, ale wszystko zaczyna się od grania byle czego i egzekwowania tego uchem.
Na floydzie się nie da :)
Prześpię się...odpoczne troche - NAD będzie w pon to zobaczymy jak się będzie grało
-
No ja po 15 latach grania miałem tak we wakacje.
Wkurwiony odstawiłem wiosło na 2 miesiące a teraz napierdalam aż miło. Nie żebym miał lepszego skila albo co. Po prostu chce mi się grać.
Za moich czasów to było łatwiej. W pierwszym roku gry uczyłem się Nirvany - wszystko było proste więc była radość z tego że wychodziło.
W drugim roku zacząłem uczyć się Metallicy. Tu już trudniejsze patenty - ale ile radochy.
Najważniejsze jest wiedzieć ile się umie. Też bym chciał napierdalać słipy i flażolety jak Petrucci, Vai czy Tosin ale wiem że nie umiem i nigdy nie będę umiał. Tak jak nigdy nie zostanę kierowca rajdowym, nie będę miał haremu i nie dostanę Nobla. Ale czy to znaczy że jestem gorszy?
Każdy musi znaleźć swoją nisze i rozwijać się w obrębie tego co potrafi. Tylko oczywiście musi się chcieć. Chociaż czasem też trzeba coś zrobić na siłę i podobno efekty mogą zaskoczyć. Podobno, bo sam jestem zbyt leniwy i nie próbowałem nic robić na siłę:)
-
Znajdź sobie drugiego gitarzystę do zespołu, który swoim wkładem "odświeży" twoją muzykę.
-
Najlepsze rozwiązanie to przeczekać. Chęć granie wróci sama po jakimś czasie, a jak nie… to poczekać jeszcze ;)
Ja takie "doły" miewam regularnie. Często dobrym antidotum jest udanie się na jakiś dobry koncert - to pomaga na zasadzie "wow, też tak chcę, trzeba ćwiczyć" :)
-
Jak już jakiś patent wpadnie Ci w ucho i chcesz nauczyć się go zagrać, to nie korzystaj z tabulatur, tylko staraj się to rozpracowywać ze słuchu, bo trzeba słyszeć dźwięki, a nie widzieć cyferki, które odpowiadają punktom na gryfie. Nawet jak nie będzie wychodzić to graj zupełnie inne dźwięki ale w podobnej rytmice.
-
Jak już niektórzy wspominali, tak i ja podsumuję.
Motywacjami najlepszymi są: nowe graty, pójść na fajny koncert.
Po takich rzeczach arcydzieła same się rodzą pod palcami.
Też często się zamykam w takich schematach. Ale odstawiam gite i ide grać w gry. Mam wyjebane. No i słucham czarnego rapu. A następnego dnia znowu biorę gitare i gram :D
-
rad tyle co radzących
dorzucę soś od siebie :D
ja w takich momentach biorę gitarę klasyczną i gram flamenco - ale nie jakieś łamipalcówki w stylu Brodericka , tylko podstawowe studium
mam sporo ćwiczeń - mogę ci podrzucić
po trzech dniach z takimi ćwiczeniami aż marzy mi się riff w Cis hehehehe.....
-
Podrzuć i mi :D
Problem podobny jak ten, który ma sharpi, ale u mnie to występuje okresowo. Raz jest para i determinacja jak skurwysyn, a raz nawet wiosła do ręki nie wezmę. Muszę w końcu zacząć grać z bandem :)
-
sharpi: cwicz, nie pierdol.
czerez: podrzuc i mi ;)
-
Jak wszyscy to wszyscy.
Podrzuć i mi :)
-
ok podrzucę
ale na PW poproszę o maile
sharpi ty tez dawaj maila :D :D :D
-
napij się browara
-
sszemer (at) gmail (dot) com :D
-
Marty Friedman - Melodic Control Completo (http://www.youtube.com/watch?v=ogoH-LCeVU8#)
Polecam całe przerobić. Szukaj na yt różnych jam tracków w różnych tonacjach or ucz się zagrywek różnych gitarzystów.
Zamiast granie skal, staraj budować melodię za pomocą arpeggio, marty tak robi i ... no właśnie :)
Najlepiej zmień na krótki okres gust muzyczny na prostszy... który będziesz rozumiał co w danej chwili się dzieje.
I najważniejsze, czy rozpisujesz utwory ze słuchu? np w guitar pro, to też jest bardzo ważne
-
Czasem pewnych rzeczy nie przeskoczysz, pierdol to, oddaj gitarę za darmo :)
Niektórzy tak po prostu mają, czasem trzeba się po prostu z tym pogodzić albo zrezygnować.
Wujek Dobra Rada.
Bardzo dobra rada... :facepalm:
-
Słuchaj i graj więcej RÓŻNEJ muzyki
O to właśnie chciałem napisać.
Poszukaj najlepiej jakiegoś gatunku, którego dotychczas nie słuchałeś zbyt wiele. Może być nawet "niegitarowy", a wręcz to jest niezły pomysł. I staraj się tą muzykę zrozumieć: przede wszystkim emocjonalnie, ale też i w drugiej kolejności podsłuchuj konstrukcję utworów, ogólne zarysy harmonii i zagrywki, melodyjki itp. Pozwól tej nowej muzyce wkraść się w twoją podświadomość i sam sobie w głowie układaj różną muzykę, oczywiście omijaj te patenty, które wywołały ci wkurwa od którego założyłeś ten topik.
Na jakiś czas może też odpuść sobie też swoją dotychczasową muzę, a przynajmniej taką, w której przewijają si motywy podobne do tych, które sam w kółko klepiesz.
Otwórz umysł na więcej muzyki - odmiennej od tej, którą grasz.
BTW, Czerez, ja też chcę! :D
sylkis na gmail.com ;)
-
mie tez podeslij jesli moszna...;) come2net.kontakt at gmail.com
i gitary jednak za free nie oddam...za bardzo mie sie podoba ;)
-
U mnie zadziałała jedna prosta rzecz:
Grać rzeczy, które nie są napisane na gitarę.
Zwłaszcza grać interwały albo melodie, które są niegitarowe.
-
Otwieram topik paczek dlugi wpis. Kto to mug napisać :o
No przecie to Syklis :)
-
Przede wszystkim zapewnij sobie komfort psychiczny, odpocznij, napij się, spędź wolny czas jakoś aktywnie. Zmęczenie oraz rutyna (nie tylko w graniu) mocno nasila łapanie takich dołów.
Co prawda są ludzie co po 2 latach napierdalają jakby ktoś ich szkolił w cyrku zmuszając do gry biczem, ale w gruncie rzeczy to dość krótki staż i masz prawo nie ogarniać, cierpliwości.
Ja jak nie wiem co robić to sobie odpalam odtwarzacz, wybieram numer i próbuje albo się nauczyć, którejś ze ścieżek albo dogrywam coś od siebie.
A jeśli chodzi szukanie inspiracji to to co koledzy napisali wcześniej, eksperymenty ze strojem, nowy sprzęt, zabawa z efektami, próbowanie sił w innych gatunkach.
-
Poszukaj najlepiej jakiegoś gatunku, którego dotychczas nie słuchałeś zbyt wiele. Może być nawet "niegitarowy", a wręcz to jest niezły pomysł. I staraj się tą muzykę zrozumieć: przede wszystkim emocjonalnie, ale też i w drugiej kolejności podsłuchuj konstrukcję utworów, ogólne zarysy harmonii i zagrywki, melodyjki itp. Pozwól tej nowej muzyce wkraść się w twoją podświadomość i sam sobie w głowie układaj różną muzykę, oczywiście omijaj te patenty, które wywołały ci wkurwa od którego założyłeś ten topik.
Na jakiś czas może też odpuść sobie też swoją dotychczasową muzę, a przynajmniej taką, w której przewijają si motywy podobne do tych, które sam w kółko klepiesz.
Nie dorabiałbym tu żadnych filozofii.
To jest bardzo proste.
Z graniem jest podobnie jak z mową. Człowiek elokwentny ma szeroki zasób słów, zdań. Skąd to się bierze? Z czytania głównie.
Podobnie jak czytanie rozwija wyobraźnię, tak samo słuchanie muzyki rozwija wyobraźnię muzyczną.
Każda zagrywka, riff, to słowo. Im więcej słów przyswoisz tym łatwiej i lepiej będzie ci sie dogadać - czyli grać.
Schematy znikną.
Polecam przerobić sobie szkółkę Scotta Hendersona Melodic Phrasing.
Dobrym sposobem jest również granie do płyty. Gdzieś na yt był filmik jak Marcus Miller to tłumaczył. W skrócie chodzi o to, żeby odpalić jakiś utwór, nieważne jaki, czy znasz czy nie, i grać do niego. Pitolić, improwizować, powtarzać melodie, whatever.
-
To jest bardzo proste.
Z graniem jest podobnie jak z mową. Człowiek elokwentny ma szeroki zasób słów, zdań. Skąd to się bierze? Z czytania głównie.
Podobnie jak czytanie rozwija wyobraźnię, tak samo słuchanie muzyki rozwija wyobraźnię muzyczną.
Każda zagrywka, riff, to słowo. Im więcej słów przyswoisz tym łatwiej i lepiej będzie ci sie dogadać - czyli grać.
Schematy znikną.
Toć o to mi dokładnie chodziło... nie dostrzegam w swoim poście żadnej filozofii, po prostu w inne słowa ubrałem ten sam sens ;)
-
Kurde każdemu się zdarzają takie rozkminy, ja mam strasznie często tak, że nie wiem co popchnąć do przodu ale wystarczy pograć z nowymi ludźmi i przechodzi :) Ostatnio grałem chałę z gościem który mnie tak napędzał, że jak się kładłem spać to byłem w szoku, że potrafię grać takie dźwięki.
Polecam przerobić sobie szkółkę Scotta Hendersona Melodic Phrasing.
No mega rzecz, kopalnia wiedzy choć są na tym forum osoby które uważają, że i tu cytat "ten koleś gra tak chujowe rzeczy, że nie mogę tego wytrzymać i co chwila przerywam i się to tak ciągnie":)
-
Sory :D
-
:)
http://www.metalsucks.net/2012/10/04/jumping-darkness-parade-with-eyal-levi-you-are-not-a-genius/ (http://www.metalsucks.net/2012/10/04/jumping-darkness-parade-with-eyal-levi-you-are-not-a-genius/)
edit:
W sumie chodziło mi o to :
http://www.metalsucks.net/2012/09/06/jumping-darkness-parade-with-eyal-levi-the-three-un-bendable-rules-of-creativity/ (http://www.metalsucks.net/2012/09/06/jumping-darkness-parade-with-eyal-levi-the-three-un-bendable-rules-of-creativity/)
Ale ten pierwszy link również ;)
-
Pronounce...dzięki za arty... dużo z nich się naumiałem ;)
Wracają do tematu... przeszło - jakoś nagle to przyszło - 2 dni nie słuchałem w ogóle muzyki i gdzieś zasłyszałem Rose of Sharyn.
Wtedy mnie olśniło - robiłem jeden głupi błąd - wszystko co grałem to niby moja improwizacja... ale improwizowałem jednym schematem - jakąś pseudo pentatoniką...ściąg nąłem sobie taby do rose of sharyn i tak pół na pół...troche rozkminiałem ze słuchu, troche z tabów. zacząłem się z tym bawić i ... wyszło szydło z wora ;P technika u mnie leży ale nie w tym rzecz... pare swoich patentów zacząłem w to wciskać, bawić się tymi tabami... i - zajebista sprawa mi się w głowie świszczy :)
Dzięki za wsparcie chłopaki ! przydało się :)
Czego się nauczyłem - ano tego że o wiele więcej się nauczę chociażby z głupich tabów bo zapamiętam pare patentów i mogę po nich jechać ;) <a jeszcze więcej ze słuchu tyle że to bardziej czasochłonne a mam go jak na lekarstwo>
W przyszłym tygodniu będzie ten tiny terror <bo Panowie z pewnego sklepu muzycznego we Wro nawalili mimo że zajebisty rabat dla mnie mają>, pokręce nim i heja !
-
Aha, jeszcze jedna złota rada może komuś się przyda. Jak wypaliłem się to zacząłem grać na perce :)
-
Ostatnio też mnie nachodziła myśl, żeby grać na czymś innym, zobaczyć muzykę z innego punktu widzenia. Miałem kiedyś potężnego kopa do grania jak zaczynałem dopiero grać i z kumplami dwoma mieliśmy grać kolędy w szkole :D ''Basista'' był na tyle nieogarnięty, że musiałem poukładać i ścieżkę basu i gitary, z tym, że nasłuchałem się Black Sabbathu i strasznie lubiłem kombinować z basem i go udziwniać, żeby nie leciał tak jak gitara. I mimo, że nie ogarniałem wtedy nic poza graniem z tabów takim-o, to znajdowałem se melodie, które se wymyślałem metodą strzelania na ślepo po całym gryfie ;D Ale najważniejsze jest to, że miałem pomysły i zajebiście mi się chciało grać. W pytę czasy :D
A sharpi, co do Terrora: TAM NIE MA CZYM KRĘCIĆ :D Ukręcisz jeden sound z którego będziesz zadowolony, a będziesz (no chyba, że nie będziesz), i zostawisz, bo nie będzie czego i czym kręcić :D Piękny amp ;D
-
Też byłem "zmęczony" gitarą przez ostatnie miesiące. Totalne zero weny i zero radości z gry. Grałem prawie ciągle na basie zamiast na elek., ale to też mi się znudziło, bo wgl nie umiem grać na basie. Grałem na akustyku, ale to też nie było to. Kupiłem sobie mały, zabawkowy, wzmacniacz cyfrowy do domowego grania, ale to nadal nie było to. Pomogła dopiero dzisiaj nowa gitara i radość z dobrze ubitego interesu. Poprzednia po prostu przestała spełniać moje oczekiwania i tego nie wyczułem, będąc do niej za bardzo przywiązany. WNIOSEK: Jak macie słabą/średnią gitarę, nie tykajcie tych zajebistych, bo was GAS ZNISZCZY.
-
Ja grałem ponad 10 lat i wpadłem w takiego doła sprzęt poszedł do komisu a kasę przechlałem w jeden wyjazd wakacyjny. Potem czasem coś uderzyłem na akustyku i w końcu wszystko zamarło. Zaczęło się "dorosłe życie" robota i inne huja warte pierdoły. W końcu moa córka zaczęła grać w kapeli na bębnach, posłuchałem ich ze dwie próby i se mówię kurwa przecież to zajebista sprawa. Jako zarobiony starszy pan kupiłem całe graty od zera i po prawie 15 latach przerwy zastartowałem od nowa. Gram teraz pięć razy gorzej niż w szczycie młodzieńczej formy, ale znalazłem kapele która przyjęła dziadka na wiesło i walczymy i jestem z tego powodu przeszczęśliwy. Od półtora roku znowu jestem "gitarzystą". I co za wniosek? Głupi byłem i miętki że jak mi weny zabrakło to pierdolnołem tym wszystkim i przewaliłem kasę ze sprzętu w miesiąc. Pewnie kariery by nie było, ale szkoda mi tych lat. Po 25 latach gry bez przerwy chyba byłbym już dobrze ogranym wieślarzem. A tak na nowo wszystko trzeba robić, chociaż postępy idą dużo szybciej, bo z graniem jest jak z jazdą na rowerze i po paru dniach od kambeku czułem się już względnie swobodnie. Co prawda technika i precyzja poszły w pizdu ale czucie instrumentu przetrwało. Co co do chwilowych dołów to zawsze tak jest że pozom gry idzie jak sinusoida. Niekiedy nawet nie potrafię poprawnie zagrać najprostszych rzeczy a innego dnia lecę tak, że sam się dziwie, że ja tak potrafię.
Generalnie jak się wam znudzi to nie róbcie żadnych radykalnych głupot. Nie chce ci się grać to nie graj ale nie rezygnuj z tego na zawsze bo potem będziesz tych straconych lat żałować.
Ale kurde psychoanalizą pojechałem...
-
Dobry wątek :D zmotywował mnie, a przez przypadek tutaj wpadłem, chociaż sam jestem w tym dołku od dawna, i dużo się nie zmienia, zdarza się, że mam 1 dzień i coś ponagrywam, ale na co dzień to kicha.
Co mogę dorzucić od siebie ze swoich przemyśleń.. Poznać nowych ludzi? Muzyka to zapis/przekaz emocji, więc musisz mieć co zapisywać. Chyba brzmi logicznie :)
-
Świetny temat, aż nie myślałem że taki tutaj istnieje :o
Mnie jak złapie dołek i zaczyna wiać nudą, bardzo pomagają mi słuchanie i granie kompletnie innych styli niż te których słucham/gram na co dzień: jazz, funk, blues, klasyka a nawet pop no i muza klubowa.
Takie osłuchanie się w innych stylach jest naprawdę inspirujące i odświeża całą atmosferę w głowie.
Słuchanie nie tylko gitary ale zwrócenie uwagi też na inne instrumenty, wsłuchanie się w basik, wiolonczelę, fortepian, skrzypce czy też jakieś dęciaki np. puzon albo saksofon, też jest bardzo inspirującym pomysłem.
Mój perkusista mówi "mózg jest jak gąbka" czyli w moim tłumaczeniu, im bardziej go zapełnisz pomysłami, muzą tym bardziej on jest w stanie pomóc ci przekazać te nabytą wiedzę.. np. gdzieś zapamiętana artykulacja czy jakiś "ZAJEBISTY WYWIJAS" itd.
Wtedy możesz odnaleźć się w każdej sytuacji, puścić sobie jakiś podkład i do niego improwizować odprężyć się i modelować swoją grę, swój styl, mnie to nauczyło bardzo wiele i wiem czego mogę się po sobie spodziewać.
Drugim i bardzo pomocnym sposobem który stosuję od jakiegoś czasu jest granie różnej muzy w 2 różnych kapelach.
W jednym bandzie łupiemy szatana, dzęęęty i inne metale ciężkie, ale z drugiej strony ambitne kawałki, stawiając na swoje utwory.
A w drugim zespole robimy muze pod publiczkę, czyli same covery, granie pokroju: dżem, perfekt itd. stawiając na lajtowych słuchaczy na lajtowych imprezach o raczej lajtowym klimacie :D
To mi pomaga trzeźwo spojrzeć na tworzenie czegoś własnego.
I to jest motywujące bo z każdą chwilą się uczę i to tego do czego nowego.
Bo grając cały czas kaloryfery czy jakieś LoG nigdy bym się nie nauczył.
Jest dobre zorganizowanie, robimy materiał a w lato uderzamy grać sztukę, za kesz na browar i struny i inne rzeczy eksploatacyjne.
Czyli same plusy.
Najważniejsze to się nie ograniczać i nie mówić ze: granie tego to wioska, jestem true noszę czarny, nie zagram ci popu. Bo i takich typów znałem.
Trzeba zawsze szukać pozytywnych aspektów :)
I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkie samotne matki z ojcami ;D
EDIT:Orange.. dzięki, teraz już wiem skąd to słowo wziąłem :facepalm:, Kurwam wydalo się kogo oglądam na YT :(
:DD
-
Mój perkusista mówi "mózg jest jak gąbka" czyli w moim tłumaczeniu, im bardziej go zapełnisz pomysłami, muzą tym bardziej on jest w stanie pomóc ci przekazać te nabytą wiedzę.. np. gdzieś zapamiętana artykulacja czy jakiś pasażyk itd.
Proponuję wymyślić inne określenie na "pasażyk". To mi się jednoznacznie kojarzy z Bogdanem G. Słowo - klucz. Odkładam gitarę i włączam głupoty na necie...
Posty połączone: 19 Lis, 2012, 00:28:20
Albo zdzieram lakier z gryfu. O.
-
Mnie tam "pasażyki" kojarzą się ogólniej, z pewnym typem grajków. Kto ze Szczecina, ten może kojarzyć niejakiego D. Kurmana - właśnie taki nasz B. Grad, ale tak na serio.
-
A mnie do grania motywuje perkusista. Kiedy kilka dni przed próbą wrzuca propozycje kawałków (żeby nie było, ładne kilka swoich kloców też mamy), a ja uświadamiam sobie, że jestem za cienki, by je zagrać, siedzę z wiosłem po 5-6 godzin dziennie i na próbę jestem gotowy. Zwłaszcza na początku, kiedy się do nich "przyjmowałem" i nie wypadało przychodzić bez przygotowania :D
IMO dobrze jest też ogarnąć trochę teorii, nauczyć się lepiej jamować i przede wszystkim - pójść na jam session, np. forumowe. Nic tak nie motywuje do grania, jak wspólne jamowanie z o wiele lepszymi gitarnikami ode mnie. Konfrontacja z innymi wioślarzami zawsze uświadamia, że jednak trzeba się nauczyć grać.
Teoretycznie gram na wieśle od małego, może już z 12 lat, ale z własnej nieprzymuszonej woli od jakichś 6 lat. A do tego, poważniej zabrałem się za granie jakieś 2 lata temu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że gram tak, jakbym gitarę trzymał od roku :D