Forum Sevenstring.pl

Wzmacniacze i akcesoria => Wzmacniacze i kolumny => Wątek zaczęty przez: Dick Retard w 17 Lut, 2015, 08:59:07

Tytuł: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 17 Lut, 2015, 08:59:07
Zainspirowany tematem o napięciu na obudowie http://forum.sevenstring.pl/wzmacniacze-i-kolumny/napiecie-na-obudowie-%28chassis%29-prosba-o-sprawdzenie/ (http://forum.sevenstring.pl/wzmacniacze-i-kolumny/napiecie-na-obudowie-%28chassis%29-prosba-o-sprawdzenie/) postanowiłem założyć ten topic by uporządkować informacje o ryzyku gry na gitarze. Wiadomo, że we wzmacniaczach lampowych występują wysokie napięcia które mogą zabić ale czy zwykły wzmacniacz tranzystorowy/cyfrowy (np. gra na PODzie) jest mniej groźny? Czy prawidłowe uziemienie w gniazdkach rozwiązuje sprawę? Co zrobić gdy nie jesteśmy pewni instalacji elektrycznej, czy są jakieś sposoby zabezpieczenia siebie i sprzętu (nie wiem jakieś specjalne listwy przeciw przepięciowe czy cuś)? Zapraszam do dyskusji.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Orange w 19 Lut, 2015, 10:38:44
Profilaktycznie używam listwy takiej jak do kompa. Pi tym jak mi się lampy zaswieciły lepiej dmuchać na zimne...
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Algiz w 19 Lut, 2015, 11:11:27
A ja już przepuściłem przez klate napięcie z chassis .  Kiedyś kumpel przyniósł stary polski wzmak lampowy,  o taki.
Spoiler
mieliśmy może po 12 lat . Idiota nigdy nie widział wtyków  , ani wejść  bananowych i włożył tam Jacka . Miałem wrażenie że przez klatę przeszło mi prąd elektrowni Bełchatów . Aaa a ja byłem jeszcze bardziej jebnięty bo podłączyliśmy go bez uzimki , a że stał xxxxxxlat na strychu i miał wyschnięte elektrolity to inna sprawa :) Ds1 spłonął , całe szczęście  , że nie opierałem się np o grzejnik , ale uraz pozostanie do końca życia .
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 19 Lut, 2015, 11:23:53
No właśnie, czy taka listwa wystarczy?
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Nerd w 19 Lut, 2015, 11:54:03
Listwa przepieciowa? Nie ma to nic do rzeczy. Gniazdo z bolcem (uziemieniem) to koniecznosc. Listwa zasilajaca nie stworzy sztucznego uziemienia.

Wzmacniacze tranzystorowe generalnie sa zasilane niskim napieciem (do 35v po prostowniku), aczkolwiek sa wyjatki. Ostatnio popularne staja sie wzmacniacze ktore tworzone sa ba bazie wysokovoltageowych mosfetow (LMD150 i innych) te teoretycznie moga miec B+ rzedu 500v. Np koncowki Matrix

Dla wlasnego bezpieczenstwa zawsze dbaj o to by Twoj wzmacniacz byl uziemiony
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: benkai w 19 Lut, 2015, 12:24:10
Jakos nikt nie pamieta ze na zaciskach glosnikowych wystepuja napiecia rzedu 50v ale za to o natezeniu kilku amper. Taki prad tez moze zrobic krzywde.
Zreszta od napiecia zawsze istotniejszy jest amperaż.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Razor89 w 19 Lut, 2015, 13:56:02
Jak ktoś korzysta z wyjścia 16ohm w wzmacniaczu lampowym powiedzmy 100 W to napięcia sięgają 100V.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 19 Lut, 2015, 13:56:39
Jakos nikt nie pamieta ze na zaciskach glosnikowych wystepuja napiecia rzedu 50v ale za to o natezeniu kilku amper. Taki prad tez moze zrobic krzywde.
Zreszta od napiecia zawsze istotniejszy jest amperaż.
Ale głośnik ma np 8 omów, a człowiek zależnie od warunków, ubioru, itp. ok. 1k oma. Prąd to nie napięcie, można spokojnie dotykać szynoprzewodu, przez który płyną grube kiloampery, o ile napięcie jest na bezpiecznym poziomie. Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: nikt w 19 Lut, 2015, 14:15:20
Ale głośnik ma np 8 omów, a człowiek zależnie od warunków, ubioru, itp. ok. 1k oma. Prąd to nie napięcie, można spokojnie dotykać szynoprzewodu, przez który płyną grube kiloampery, o ile napięcie jest na bezpiecznym poziomie. Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)

coooo ?? :)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Amal_68 w 19 Lut, 2015, 15:42:35
Ale głośnik ma np 8 omów, a człowiek zależnie od warunków, ubioru, itp. ok. 1k oma. Prąd to nie napięcie, można spokojnie dotykać szynoprzewodu, przez który płyną grube kiloampery, o ile napięcie jest na bezpiecznym poziomie. Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)

Coooooo x2 ?
Spoiler
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Razor89 w 19 Lut, 2015, 17:00:55
W wzmacniaczu lampowym jedena żyła kabla kulumnowego jest uziemiona, a wiec jest 50% szans, że nie kopnie ;D
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 19 Lut, 2015, 17:42:37
cale życie w błędzie! Idę się pobujać na trakcji!!!
Linia trakcyjna ma 1,5 kV, więc będziesz się szybko bujał. ;)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Amal_68 w 19 Lut, 2015, 18:08:42
Nigdy nie porobowalem czegos co ma kilka kiloamper, ale jako dzieciak zlapalem za drut w migomacie. Nie wiem, 70V i ok. 200A powiedzmy takie przykladowe standardowe ustawienia, i wiem ze nigdy więcej. Wystarczająco pobudzilo. Telepie do tej pory :D

Ostatnio jak chciałem wyjąć zbita lampę 12ax7 z mesy dual caliber to nie zauważyłem ze wtyczka jednak jest wlozona. Jebana wygladala jak lezaca luzem. To szybko mi cofnęło rękę. Nic więcej.

Ogólnie to lepiej się zabezpieczać.
Spoiler
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 19 Lut, 2015, 22:41:18
Jakos nikt nie pamieta ze na zaciskach glosnikowych wystepuja napiecia rzedu 50v ale za to o natezeniu kilku amper. Taki prad tez moze zrobic krzywde.
Zreszta od napiecia zawsze istotniejszy jest amperaż.

Prawa Ohma, przynajmniej za moich czasów uczono już w podstawówce. Wagarowałeś czy rzucałeś w szkołę kamieniami?

Ale głośnik ma np 8 omów, a człowiek zależnie od warunków, ubioru, itp. ok. 1k oma. Prąd to nie napięcie, można spokojnie dotykać szynoprzewodu, przez który płyną grube kiloampery, o ile napięcie jest na bezpiecznym poziomie. Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)

Kolega też z oślej ławki?
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 20 Lut, 2015, 08:24:44
Kolega też z oślej ławki?
Raczej nie, a o co chodzi konkretnie?
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 20 Lut, 2015, 08:27:34
Panowie konkrety, konkrety...
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Mrutg w 20 Lut, 2015, 08:49:21
Grunt to uziemione gniazdka.
Napiecie na obudowie, gałach i elementach wzmaka mozna sprawdzic tym
http://allegro.pl/probnik-napiecia-tester-miernik-220v-17-5cm-zolty-i5012022399.html (http://allegro.pl/probnik-napiecia-tester-miernik-220v-17-5cm-zolty-i5012022399.html)
Jak świeci to źle.
Jak nie ma możliwości uziemienia gniazdka można pokusić się o zakup transformatora separującego (random allegro link), które wstawia się między gniazdko i wzmaka i zabezpiecza przed porażeniem. W wypadku rozbioru ampa strzeż się dużych kondensatorów. Ouch.
Nie stosuje transformatora separującego bo uziemienie wystarczy ale parę razy mnie sprzęt raził i eksplodował. Okazało się, że w żadnym mieszkaniu, domu kultury, venue - nie mieli uziemionych gniazdek :D
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Amal_68 w 20 Lut, 2015, 09:03:23
No ale kto normalny grzebie we wzmak podlaczonym do prądu?
Chyba ze ktos chce sobie prady pomierzyc itp. Inaczej nie widzę sensu.

@theremin (http://forum.sevenstring.pl/index.php?action=profile;u=637) chyba o te kiloampery w człowieku :D.

Imho jak się grzebie w domu, i cos się nie tak zadzieje to i tak bezpiecznik przeciwporazeniowy wyskoczy. Co do tego uziemienia to racja. Bo jak brak to lapiesz za gitarę dotykasz ustami mikrofonu i cie cofa z automatu. Nieprzyjemne uczucie. A nie daj buk dotchnac grzejnika lokciem :D

@Zomballo (http://forum.sevenstring.pl/index.php?action=profile;u=408) swoja droga w Igora mesie tak bylo.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 20 Lut, 2015, 09:08:28
@Amal_68 (http://forum.sevenstring.pl/index.php?action=profile;u=4107) co było? Z tego co mi wiadomo nie wymieniał lamp ze 30 lat to się doIgorał. ;)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Amal_68 w 20 Lut, 2015, 09:15:51
Jak Krissy Matthews (czy jakis tam inny chuj) na niej gral to caly czas go prądem napierdalala. Wymieniali listwy, sristwy, kable. A ta caly czas. No lampy juz bardziej na niebiesko niż na żółto świeciły :D.

Mam kolejnego tipa: Jesli lampy twej mesy swieca na niebiesko niczym kogut policyjny, wymień je hej. Albowiem mese odstawić będziesz musiał i na tamburynie uprzednio najebawszy koncert zagrasz :D

Spoiler
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 20 Lut, 2015, 09:20:36
Niektóre 6L6 świecą na niebiesko. Szczególnie po włączeniu Stand By. Ale nie jest to tzw "Blue Glow" na długości całej lampy tylko zazwyczaj przy podstawce i u góry. Zresztą ja się nie znam.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Amal_68 w 20 Lut, 2015, 10:01:55
W takim razie  te świeciły po calej dlugosci, bo szybko przestaly. Tak sobie teraz przypomniałem ze on miał trafo na 230. I ono chyba miało plaska wtyczkę. Nie wiem... Nie znam się. W każdym razie kopalo. Ziemia wazna rzecz.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: nikt w 20 Lut, 2015, 10:43:25
Zainspirowany tematem o napięciu na obudowie http://forum.sevenstring.pl/wzmacniacze-i-kolumny/napiecie-na-obudowie-%28chassis%29-prosba-o-sprawdzenie/ (http://forum.sevenstring.pl/wzmacniacze-i-kolumny/napiecie-na-obudowie-%28chassis%29-prosba-o-sprawdzenie/) postanowiłem założyć ten topic by uporządkować informacje o ryzyku gry na gitarze. Wiadomo, że we wzmacniaczach lampowych występują wysokie napięcia które mogą zabić ale czy zwykły wzmacniacz tranzystorowy/cyfrowy (np. gra na PODzie) jest mniej groźny? Czy prawidłowe uziemienie w gniazdkach rozwiązuje sprawę? Co zrobić gdy nie jesteśmy pewni instalacji elektrycznej, czy są jakieś sposoby zabezpieczenia siebie i sprzętu (nie wiem jakieś specjalne listwy przeciw przepięciowe czy cuś)? Zapraszam do dyskusji.

Listwa przeciwprzepięciowa chroni urządzenie a nie użytkownika. Jedynie rozwiązania jeśli boisz się że Cię popieści to wyłącznik różnicowoprądowy 30mA.

birthmark ciekawą teorię napisał. że to volty zabijają a nie ampery. proponuję zatem polizać dwa styki akumulatora samochodowego jednocześnie. zgodnie z jego teorią niskie napięcie 24v nie zabije...
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 20 Lut, 2015, 11:13:07
Niestety mam zwykłe korki w mieszkaniu. Widzę, że bez dodatkowych remontów się nie obędzie.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 20 Lut, 2015, 11:49:37
birthmark ciekawą teorię napisał. że to volty zabijają a nie ampery.
Nic takiego nie napisałem. Po prostu nie ma znaczenia ile amperów płynie przez przewód, który dotykamy, może tam być i 1000 amperów, istotne jest pod jakim jest napięciem. Dopóki jest to napięcie na poziomie bezpiecznym (przyjmuje się 25 V lub 50 V zależnie od warunków) to nic się zdrowemu człowiekowi nie stanie.
Cytuj
proponuję zatem polizać dwa styki akumulatora samochodowego jednocześnie. zgodnie z jego teorią niskie napięcie 24v nie zabije...
Jest istotna różnica pomiędzy zwarciem styków pod napięciem językiem, a dotknięciem przewodu ręką. W pierwszym przypadku masz praktycznie czyste zwarcie, czyli maksymalny prąd, jaki wydoi akumulator płynie przez język. Dotykając przewodu pod napięciem nie robisz zwarcia do ziemi, bo człowiek nie jest z miedzi, przepływa przez ciebie prąd, który zależy od napięcia, pod jakim jest przewód.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Nerd w 20 Lut, 2015, 15:51:12
http://www.darwinawards.com/darwin/darwin1999-50.html (http://www.darwinawards.com/darwin/darwin1999-50.html)

Dla chcacego nic trudnego

W potege bezpiecznikow tez bym nie wierzyl zbytnio. Tymbardziej, ze widzialem czym bywaja one "awaryjnie" zastapiane
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 20 Lut, 2015, 22:22:22
 Ten wątek to jakiś zjazd mitomanów. Jeden birthmark kuma w czym rzecz.

 Bezpiecznik nie jest zabezpieczeniem  przeciwporażeniowym . Bezpieczniki chronią urządzenie (najczęściej zasilacz lub zabezpieczony danym bezpiecznikiem obwód) przed spaleniem, jak też całe pomieszczenie przed pożarem.  Bałwanom flekującym bezpieczniki drutami czy gwoździami powinno się  upierdalać łapy przy samej dupie.

 Jeżeli w lampach świeci na niebiesko wewnętrzna powierzchnia bańki lub punktowo powierzchnia anod to wszystko jest ok.  Niebieskie świecenie w całej objętości bańki i pomiędzy elektrodami świadczy o zagazowaniu i padnięciu lampy lub co najmniej o znacznym pogorszeniu próżni.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 21 Lut, 2015, 09:41:39
Ten wątek to jakiś zjazd mitomanów. Jeden birthmark kuma w czym rzecz.
:-*
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 21 Lut, 2015, 11:19:18
Ale żeby nie było za słodko to tu pierdolisz od rzeczy:

Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)

 Zabójcze dla ludzkiego organizmu jest natężenie prądu rzędu kilkudziesięciu mA, niemniej negatywne dla zdrowia skutki mogę wyniknąć już od około 1mA. To jaki prąd (natężenie) przepłynie przez człowieka zależy głównie od napięcia, bo oporność ciała jest mniej więcej stała rzędu 1- kilku kiloomów (tzn. może się ona  zmieniać w tym zakresie w zależności od różnych czynników wewnętrznych i zewnętrznych).
 




Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: nikt w 21 Lut, 2015, 11:29:00
Panowie konkrety, konkrety...

Są listwy z zabezpieczeniami różnicowoprądowymi. Musisz tylko zobaczyć ilu żyłową masz instalację gniazdową.

birthmark napięcia powyżej 50V też nie zabijają.Gdyby tak było to wyładowanie elektrostatyczne od swetra powodowałoby śmierć ;) Poza tym mówisz o napięciu "bezpiecznym" według starej nomenklatury a wzmaki zasilane są sieciowym.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 21 Lut, 2015, 12:29:05
Ale żeby nie było za słodko to tu pierdolisz od rzeczy:
Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)
Zabójcze dla ludzkiego organizmu jest natężenie prądu rzędu kilkudziesięciu mA, niemniej negatywne dla zdrowia skutki mogę wyniknąć już od około 1mA. To jaki prąd (natężenie) przepłynie przez człowieka zależy głównie od napięcia, bo oporność ciała jest mniej więcej stała rzędu 1- kilku kiloomów (tzn. może się ona  zmieniać w tym zakresie w zależności od różnych czynników wewnętrznych i zewnętrznych).
To wszystko oczywiście ksiazkowa prawda. Nie twierdzę, że codzienne podłączanie się pod 50 V do snu jest zdrowe, chodzi mi tylko o to, że przypadkowe dotknięcie ręką takiego napięcia nie spowoduje natychmiastowego zgonu.

birthmark napięcia powyżej 50V też nie zabijają.Gdyby tak było to wyładowanie elektrostatyczne od swetra powodowałoby śmierć ;) Poza tym mówisz o napięciu "bezpiecznym" według starej nomenklatury a wzmaki zasilane są sieciowym.
Tak wiem, na studiach miałem laborki z ESD, a od kilku lat pracuję przy wysokich napięciach. Odnosiłem się jedynie do postu Benkaia o
 zaciskach głośnikowych.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 21 Lut, 2015, 12:40:54
Nie bardzo widzę sens stosowania wyłącznika różnicowoprądowego w listwie.  Jeśli w pomieszczeniu jest układ TN-S to taki wyłącznik już jest w instalacji (jest wymagany prawem), natomiast przy podpięciu listwy do gniazda w układzie TN-C  różnicówka nie zadziała poprawnie.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: nikt w 21 Lut, 2015, 17:21:42
Nie bardzo widzę sens stosowania wyłącznika różnicowoprądowego w listwie.  Jeśli w pomieszczeniu jest układ TN-S to taki wyłącznik już jest w instalacji (jest wymagany prawem), natomiast przy podpięciu listwy do gniazda w układzie TN-C  różnicówka nie zadziała poprawnie.

Prawo jedno a życie to co innego.
Ja dostaje w warunkach od Tauronu że wymagają zabezpieczeń RCD na instalacje zewnętrzne. I co? I gówno. Za punktem rozdziału własności i tak nie mogą mi nic narzucić.

zobal nic nie napisał jaką ma sieć, nawiązał jedynie do tematu w którym ktoś pytał o nieprawidłowo uziemioną (lub nie uziemioną) obudowę.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Dick Retard w 21 Lut, 2015, 20:59:42
Mam taką:

http://youtu.be/7iiANZvz8Tg (http://youtu.be/7iiANZvz8Tg)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 21 Lut, 2015, 21:19:59
Ale żeby nie było za słodko to tu pierdolisz od rzeczy:
Jeśli te parę amperów popłynie przez człowieka, to owszem - popieści, ale 50 V zabić nie powinno, najwyżej nieco pobudzić. ;)
Zabójcze dla ludzkiego organizmu jest natężenie prądu rzędu kilkudziesięciu mA, niemniej negatywne dla zdrowia skutki mogę wyniknąć już od około 1mA. To jaki prąd (natężenie) przepłynie przez człowieka zależy głównie od napięcia, bo oporność ciała jest mniej więcej stała rzędu 1- kilku kiloomów (tzn. może się ona  zmieniać w tym zakresie w zależności od różnych czynników wewnętrznych i zewnętrznych).
To wszystko oczywiście ksiazkowa prawda. Nie twierdzę, że codzienne podłączanie się pod 50 V do snu jest zdrowe, chodzi mi tylko o to, że przypadkowe dotknięcie ręką takiego napięcia nie spowoduje natychmiastowego zgonu.

  Ponieważ przy 50V nie ma najmniejszej szansy, żeby przez ciało człowieka popłynął prąd kilku A, dalej twierdzę, że w tamtym poście palnąłeś bzdurę.

Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: birthmark w 21 Lut, 2015, 22:09:10
@theremin (http://forum.sevenstring.pl/index.php?action=profile;u=637) - nie o to mi chodziło, ale nieważne.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: zeppelin8 w 23 Lut, 2015, 22:19:04
Jeżeli nie znamy instalacji to polecam inwestycję w najprostszy multimetr (ok 30zł) a sprawdzić można znacznie więcej, niż próbnikiem. Czasami różnica pomiędzy dwoma różnymi gniazdkami jest na tyle duża, że w konfiguracji np. wokal zasilany z jednego gniazdka, gitara z drugiego i dotknięcie mikrofonu "kopie" :-) Gdzieś czytałem (elektroda?) - pisał koleś zajmujący się nagłośnieniem, którego kopnął prąd, a różnica na 0 pomiędzy gniazdkami była... 70V :)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: kamilzawadzki w 09 Sty, 2018, 10:12:12
 Mogę polecić panów z Lampowca. W sumie to współpracuję z tym serwisem na stałe, ciągle im coś daję albo do naprawienia, albo do wyregulowania. Czują dźwięk, wiem że od nich sprzęt wraca to będzie dobrze zrobiony. Szybki, sympatyczny kontakt pod telefonem, zawsze można o wszystko dopytać, mają czas dla klienta i takie podejście lubię. Więcej o tym jakie marki dokładnie serwisują jest na lampowiec.pl.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: g-zs w 09 Sty, 2018, 12:14:31
Mogę polecić panów z Lampowca. W sumie to współpracuję z tym serwisem na stałe, ciągle im coś daję albo do naprawienia, albo do wyregulowania. Czują dźwięk, wiem że od nich sprzęt wraca to będzie dobrze zrobiony. Szybki, sympatyczny kontakt pod telefonem, zawsze można o wszystko dopytać, mają czas dla klienta i takie podejście lubię. Więcej o tym jakie marki dokładnie serwisują jest na lampowiec.pl.

I zarejestrowałeś się specjalnie, żeby nam o tym powiedzieć?
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Yony w 09 Sty, 2018, 20:41:50
czy zwykły wzmacniacz tranzystorowy/cyfrowy (np. gra na PODzie) jest mniej groźny? Czy prawidłowe uziemienie w gniazdkach rozwiązuje sprawę?
W PODzie nie rozwiązuje bo PODy mają płaskie wtyczki, bez uziemienia.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Amal_68 w 10 Sty, 2018, 13:56:12
Jeśli on tego przez 3 lata nie wguglował to mamy nowego kandydata na szczyt lenistwa :P
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 10 Sty, 2018, 19:56:39
czy zwykły wzmacniacz tranzystorowy/cyfrowy (np. gra na PODzie) jest mniej groźny? Czy prawidłowe uziemienie w gniazdkach rozwiązuje sprawę?
W PODzie nie rozwiązuje bo PODy mają płaskie wtyczki, bez uziemienia.

Lepsze to niż pętla masy.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: wuj Bat w 10 Sty, 2018, 22:13:14
czy zwykły wzmacniacz tranzystorowy/cyfrowy (np. gra na PODzie) jest mniej groźny? Czy prawidłowe uziemienie w gniazdkach rozwiązuje sprawę?
W PODzie nie rozwiązuje bo PODy mają płaskie wtyczki, bez uziemienia.
Albo bo zasilacz.
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Yony w 12 Sty, 2018, 22:11:58
Jeśli on tego przez 3 lata nie wguglował to mamy nowego kandydata na szczyt lenistwa :P
O kurwa, faktycznie :D
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: Algiz w 22 Sty, 2018, 11:17:34
Znalazłem w necie takie połączenie mostka z masą przez układ równolegle połączonego rezystora o wartości ok. 220 kOhm (0,25-1W) i kondensatora ok. 22 nF na napięcie min. 600V. Ma to jakiś sens ?

(http://www.gragitara.strefa.pl/Ekran/rc.jpg)
Tytuł: Odp: Bezpieczeństwo w użytkowaniu wzmacniaczy gitarowych.
Wiadomość wysłana przez: theremin w 22 Sty, 2018, 18:06:30
 Ma, żeby się nie darzyło coś takiego jak tu @ 8m40s

https://www.youtube.com/watch?v=BrzibYu5_po&t=8m40s (https://www.youtube.com/watch?v=BrzibYu5_po&t=8m40s)