Autor Wątek: Flame EXG-7 Trans Graphite Mat + videło  (Przeczytany 1877 razy)

Offline Dale Cooper

  • American Pro Hater
  • Pr0
  • Wiadomości: 2 051
  • (_|_)
    • ciszatezgra.pl
Flame EXG-7 Trans Graphite Mat + videło
« 24 Lip, 2014, 22:42:50 »
Poszukiwania gitary doskonałej trwają u niektórych całe życie. Pewnie szczęściarze znajdują swoją ukochane wiosło i już się z nim nie rozstają. Inni kochają wszystkie gitary. Jeszcze inni nawet jak znajdą "TO" wiosło i tak je sprzedadzą, bo coś tam. Ja należę do tych ostatnich. Każda gitara, która miała być tą ostatnią w końcu mnie opuściła. To samo spotkało mojego ukochanego Setiusa, a na jej miejsce przyleciała bohaterka dzisiejszej recenzji:

Flame EXG7 Transparent Graphite!



Specyfikacja oryginalna:
Korpus: Olcha
Top: Fornir, Trans Graphite Mat
Gryf: Klon górski
Podstrunnica: Palisander
Progi: Medium Jumbo
Konstrukcja: Bolt-on
Przetworniki: WSC
Most: TOM, Sung-Il
Klucze: Olejowe, no name
Elektronika: 3way, V/T
Siodełko: GraphTech Tusq
Wykończenie: Mat

Po apgrejdzie:
Przetworniki: AHB-1b-7 Phase 1 (neck odłączony)
Schaller Strap Lock
Klucze: blokowane Framus

Intro
Gitara to w sumie klasyk na polskim rynku gitarowym, chyba pierwsza seryjna siódemka u nas, wzorowana na najzwyklejszym Ibanezie RG, tyle że z mostem TOM. Przeszła kilka transformacji przez te kilka lat produkcji, a w rękach mam właśnie ostatni wypust tegoż instrumentu, gdyż z tego co wiem, Mayones kończy z produkcją instrumentów budżetowych.

Łapa
Gitara jak przystało na ibanezowo-podobną jest lekka. Nie czuć siedmiostrunowego potwora na kolanie jak w przypadku Setiusa, ale bardziej w stronę Schecterów. Lekkie to i zwiewne. Od samego początku moją uwagę przykuło ścięcie pod łapę, którego brakuje mi w wielu włosach. Świetna sprawa. Wykonanie instrumentu zaliczam do poprawnych. Nie znalazłem baboli, ale mam się do czego przyczepić. Lakier jest kiepściutki. Każde delikatne uderzenie, mocniejsze dotknięcie kończy się zadrą i bolesnym kwikiem wydobywającym się z naszych ust. Już przy wymianie mostka zauważyłem, że wystające z ToneProsa nakrętki zrobiły bubu mojej zabawce. Ale nic to, życie toczy się dalej jak to mawiali starożytni indianie.

Język
Czas trochę posmakować to cudo, ale najpierw trzeba poznać skład dania. Na "dole" przywita nas Tune-o-matic ze strunami przez korpus, schowany we frezie. Daje nam to przyjemne poczucie grania na niskoprofilowym moście (in plusso), dalej pickupy, klasycznie pod nimi potencjometry i przełącznik (ładny festyn zrobiłem c'nie?), fornirowany klonem matowy top, klonowy gryf z palisandrową podstrunnicą (no nie lubię, palce się kleją do niej), dalej już tylko siodełko GraphTecha, główka z 7 lewymi kluczami (u mnie już blokowane) i przepiękne białe logo Flame. Gitara oczywiście jest w macie, zarówno przód jak i tył - łącznie z gryfem. Szyjka mocowana jest na 4 śruby, standardowo. Cavity również jest na swoim miejscu. Mechanizmy wszelakie działają doskonale (choć z oryginalnych mało co zostało), gryfem można wywijać bezproblemowo, ugina się i prostuje jak... Jak powinien.

Największym zaskoczeniem podczas ustawiania i regulowania tegoż instrumentu była dla mnie możliwość ustawienia akcji poniżej 1mm na 7 strunie, co się praktycznie nie zdarza w tej klasy sprzęcie. Na tą chwilę akcję mam ustawioną e1 ~1mm, A7- 1,1mm, co daje zajebisty komfort i nieliczne pobrzękiwanie. Fretwork i cała robota związana z gryfem jest wykonana na piątkę z plusem.

Gramy!
W tym momencie zawsze mam zagwozdkę co napisać. "Brzmienie wyrównane w całym paśmie, bez przewagi żadnej częstotliwości, selektywne i z wyraźnym atakiem bla bla bla". Tyle można by przeczytać w pewnym miesięczniku o gitarach. To co naprawdę słychać i czuć - gitara dobrze leży w łapie, po zagraniu kilku dźwięków odczuwalne są wibracje korpusu, miły i przyjemny znak. U mnie siedzi Blackout więc w zasadzie decyduje on o charakterze brzmienie w 90 procentach (wg mnie oczywiście). Sustain na przeciętnym poziomie, dźwięki nie gasną na całej długości podstrunnicy, brak "wilków" czy innych bzdetów.

Finał
Koń roboczy. Koń roboczy w dobrej cenie i z wygodnym siodłem. Tak bym opisał tą gitarę. Na początek przygody z siedmioma strunami, jako tymczasowe rozwiązanie, dodatkowa gitara, backup, sprawdzi się wszędzie. Polecam wymianę pickupów (w zależności od muzyki jaką gramy), bo standardowe WSC to takie mocno sobie są. W swojej kategorii cenowej - solidne 8/10.

Wczorajszy klipson:


Spoiler
« Ostatnia zmiana: 24 Lip, 2014, 22:44:53 wysłana przez Dale Cooper »
Rzadko bywam, w razie czego pisz PW.

 

Related Topics

  Temat / Zaczęty przez Odpowiedzi Ostatnia wiadomość
59 Odpowiedzi
13461 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 27 Gru, 2011, 18:17:54
wysłana przez g-zs
77 Odpowiedzi
19287 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 06 Lis, 2013, 09:24:59
wysłana przez indabrain
3 Odpowiedzi
2326 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 31 Sie, 2014, 11:39:02
wysłana przez m.prorok
2 Odpowiedzi
669 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 03 Cze, 2015, 02:20:29
wysłana przez ITHMW
0 Odpowiedzi
487 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 15 Lip, 2016, 12:17:08
wysłana przez baz0k


Klikajac reklamy wspierasz serwis.