Rozwiązania, które "się stosuje" są najczęściej przypadkowe, gdyż muzycy w 99% to półgłówki, którzy nie potrafią odróżnić mahonia od gamonia, nawet gdyby ten pierwszy ich w ryja kopnął. Jesteś w stanie rozróżnić, czy kolo gra na mahoniu, czy na jesionie? Nie jesteś, tak więc wniosek nasuwa się sam: zastosowane w instrumencie drewno ma mały wpływ na końcowy efekt brzmieniowy. Te wszystkie mroczne teorie: "jasne drewno=jasny sound", jak wynika z mojej skromnej praktyki lutniczej, można se wsadzić w dziurkę od chuja. Dużo większą rolę gra, imo w tym wypadku menzura i konstrukcja gryfu, niż drewno. Na to składają się także:
0. kształt wiosła
1. rodzaj używanej kostki (plektrum)
2. struny
3. pikapy
4. efekty
5. wzmacniacz
6. głośnik (najważniejszy imho element wpływający na charakter soundu)
I teraz uważam, że powyższe elementy, wpływają na ogólne brzmienie w 5%. Reszta zależy od indywidualnych predyspozycji muzyka, jego muzykalności, wrażliwości, warsztatu, współbrzmień innych instrumentów w kapeli, aranżacji, miksu i miliona innych czynników.
A co do Twojego pytania: mam tele z mahoniową deską, klonowym topem i gryfem bolt-on. Gra to bardzo wyrazistym, charakterystycznym "drapiącym" środkiem, oprócz tego ma dużo wszystkiego (dołu,
góry i pomiędzy). Pod mostkiem jest hambakier Bartolini, którego nie widziałem, by ktokolwiek, kiedykolwiek używał. No i w tym momencie dochodzimy do konkluzji:
Graj pan na czym chcesz, byleby się dało tego słuchać.