Deafheaven na Offie. Co to był za cudowny koncert, pierwszy raz od lat miałem dosłownie ciary słuchając jak utwór się rozwija w momencie kulminacyjnym. Zespół się zajebiście bawił, publiczność się zajebiście bawiła, George w absolutnie topowej formie jako wokalista i frontman.
Widziałem ich dwa razy na żywo i za każdym razem musiałem zbierać szczękę z podłogi. Magia absolutna
