Traktowane jest to jako import tzw. półproduktów z Chin a finalny montaż robi się w Japonii. W świetle prawa jest to wyrażone procentowo (nie pamiętam już jaki to był procent) ile gotowego produktu (gitary w formie w jakiej trafia do klienta) musi być wykonane w kraju który będzie dawał naklejkę "made in" a ile % maksymalnie może być wykonane gdzie indziej jako półprodukt. Liczy to się od ceny ewidencyjnej wyrobu gotowego (nie sprzedażowej !!!) tylko już nie pamiętam czy z uwzględnieniem materiałów czy bez (sama robocizna). W meblach też tak się robi. Opłaca się to o jeżeli przebitka na sile roboczej jest większa niż dodatkowy koszt transportu i importu jaki się pojawia. W przypadku Chin i Japonii - tak bo są blisko siebie a koszty wytworzenia w tych dwóch krajach nieporównywalnie tańsze. Nie wiem przypadkiem czy Fernandesami tez tak nie było że były robione w Chinach a potem w Koreii tylko że właśnie to była ściema.