Autor Wątek: Koncerty padają na pysk  (Przeczytany 9361 razy)

Offline Pronounce

  • Pr0
  • Wiadomości: 677
Odp: Koncerty padają na pysk
« Odpowiedź #25 10 Sty, 2012, 12:09:51 »
Nie wiem na jakie koncerty chodzicie, że tak kiepsko z frekwencją.

Z racji studiowania w Poznaniu miałem okazję wybrać się na parę kapel, których nie miałbym okazji zobaczyć w moim rodzinnym zadupiu.
Na Blindead ( byłem na koncertach po 2 drugiej płycie (2009), po Impulse (2010) i z promocją Affliction(2011) ) zawsze było pełno, wręcz z płyty na płytę tendencja rosnąca co do ilości publiki. Na Rosetta też było całkiem sporo. Nawet taki dyskusyjnie znany post-rockowy zbiór jak Caspian, Constants i EF (2010 r) sporo publiki przyciągnął.
Ulver w ubiegłym marcu też wypełnił Eskulapa.
Na jakieś straszne undergroundy do Bazyla nie chodzę, więc nie będę się wypowiadał jak wygląda przeciętny koncert hardcorowego czy blackowego bandu ;)

Męczące supporty to inna sprawa. Przed Rosettą (2011) myślałem, że jajko zniosę. Podobnie jak w czerwcu 2011 w Resecie grało Obscure Sphinx, boże te supporty niczym mnie nie zaskoczyły.
Jako najdłuższy wydaje mi się ostatni koncert Blindead i Obscure Sphinx.
Jakiś lokalny Twilight cośtam, Vidian (?) i HRV, za dużo tego było. Chociaż te emo chłopaczki z Twilight coś tam były całkiem zabawne do oglądania :)

« Ostatnia zmiana: 10 Sty, 2012, 13:01:24 wysłana przez IgnisPractice »