Forum Sevenstring.pl

Inne => Recenzje sprzętu => Wątek zaczęty przez: Dexterek w 01 Gru, 2007, 00:47:01

Tytuł: Schecter Hellraiser C7
Wiadomość wysłana przez: Dexterek w 01 Gru, 2007, 00:47:01
Schecter C-7 Hellrasier

Dziś po pierwszym koncercie jestem na nowym wiośle i mogę śmiało powiedzieć, że zabijałem. Wiosło w zasadzie bez żadnych cudów. Jest dokładnie takie jakie sądziłem, że będzie. To tak lecę od początku. Na początku chciałem sobie kupić jakiegoś Ibola, ale każdy zakup to byłby jakiś kompromis, a ten Schecter miał komplet części jakie bym w wiośle do szatanów widział. Kontakt z panem na eBayu dobry. Po telefonicznej rozmowie bez problemu zgodził się napisać na paczce zaniżoną wartość celną. Paczka doszła pięknie zapakowana. Razem z gitarą zakupiłem futerał i on się ukazała moim oczom pierwszy. No tu dużo się nie rozpiszę. Bardzo solidna konstrukcja, schowki w środku. Gitara idealnie leży, nie przesuwa się. Latała już dwa razy w nim i na razie żadnych uszczerbków na futerale i gitarze. Gdy otworzyłem futerał zobaczyłem gitarę. Ta to jest piękna. CO do wykonania to jedynie przyczepić się mogę do tulejek w korpusie do przekładania ballendów. Trochę tak niechlujnie wbite. Inkrustacje wykonane bardzo ładnie. Kolor mi odpowiada - wiśniowy. Decha klonowa na top z pięknistym wzoruniem. No to patrzenie czas było zakończyć zabrałem się do dotykania. Pierwsza myśl to "KURWA, GDZIE TE PALCE MAM TU WŁOŻYĆ!?". No cóż, pierwsza siódemka. Ale po chwili doszedłem do tego co zrobić z palcami. Gryf wbrew tym co słyszałem od innych wygodny. Szczególnie dobre wrażenie robi na mnie łączenie gryfu z korpusem - niesamowicie wygodne dla mnie. Progi równo nabite - żaden nie pozostawiał czegokolwiek do życzenia. Struny nisko nad gryfem. Tutaj w sumie się zdziwiłem bo zwykle gitary z tej półki cenowej to jak moi znajomi kupowali to od razu musieli lecieć do lutnika na regulacje, a ja miałem wzorowo wyregulowaną od razu. No ale już w tym momencie czułem niedosyt emocjonalny no to daaaawaaaaj kabel i jedziemy. Piec mój pozostawia trochę do życzenia, ale nim się zajmę kiedy indziej. Podłączyłem i na dobry początek pocisnąłem Dark ethernal night - no w końcu zabrzmiało, potem pierwszy riff z Soul decoded niestety wyżej niż w oryginale. Teraz to już całkiem fajnie. EMG 707 dają kupę mięsa, a drewno gitary niesamowity sustain. W stosunku do mojego poprzedniego wiosła(wyczyn firmy Apollo za 390zł) ma znacznie bardziej ciemne brzmienie. No ogólnie jestem pod wielkim bardzo pozytywnym wrażeniem tej gitary. Śmiało mogę ją polecić wszystkim adeptom grania szatanów.
Tytuł: Schecter Hellraiser C7
Wiadomość wysłana przez: BartekL w 01 Gru, 2007, 01:13:04
No gratuluje gitary :) Zawsze mi sie podobał ten Schecter.
Dajno jeszcze zdjęcie z tyłu :)
Tytuł: Schecter Hellraiser C7
Wiadomość wysłana przez: Dexterek w 01 Gru, 2007, 01:19:18
Na teraz to mam tylko jedno słabe zdjęcie tyłu. Jak cię tam coś konkretnego interesuje to mów co. Sie dorobi fotosa.
Tytuł: Schecter Hellraiser C7
Wiadomość wysłana przez: neyoam w 02 Gru, 2007, 12:56:45
Wielkie GZ! :)
Sam choruję na tego Scheca :twisted:
Tytuł: Schecter Hellraiser C7
Wiadomość wysłana przez: nikt w 02 Gru, 2007, 23:44:29
gratulacje i dzieki za recke ;)