Gitara jest już praktycznie gotowa do malowanka, które mam nadzieję spełnić po następnej wypłacie.

Chcąc sprawdzić czy gitara będzie nadawała się do grania, postanowiłem ją złożyć z tego co posiadam, bo nie mam jeszcze całego osprzętu w kolorze czarnym. Siodełka zakupiłem 3 tj. grafitowe, kościane i mosiężne. Zdecydowanie najlepsze jest mosiężne. Wyraźnie dłuższy sustain. Grafitowe nie pasuje kolorystycznie, kościane natomiast jest dość łatwe w obróbce i dość łatwo dało się je naciąć i doszlifować do odpowiedniej wysokości.
Gitara jest lekka i bardzo wygodna. Akcja strun i strojenie nienaganne. Nawet nie było konieczności szlifu progów.
Pickup to jak widać Bill Lawrence U.S.A. O ile singiel Ścierańskiego gra bardzo ładnie, o tyle Bill Lawrence okazał się chybionym zakupem.
W lekkim olchowym drewnie z klonowym gryfem jest po prostu zbyt jasno. Siarzy jak cholera. Muszę zupełnie inaczej kręcić gałami wzmaka niż to robię pod Flejma żeby to jakoś brzmiało.
Z czasem zastanawiam się nad innymi kolorami niż biały. Może jakiś zielony, albo żółty? Na pewno nie czerwony, ani czarny.