Wiosło trafiło do mnie dzięki kolejnemu trejdowi. Chwilę temu dosłownie kupiłem od Primera jego SG licząc na to, że będzie fajnym uzupełnieniem mojego LPC, a jednocześnie pozwoli mi pograć trochę szybciej, bo ostatnimi czasy wraca mi chęć do szredowania. Okazało się jednak, że nie do końca było to trafne rozumowanie. Kompromis okazał sie być zbyt duży, więc postanowiłem pożegnać się z SG i poszukać czegoś do wywijania. Tyle, że plany pokrzyżował mi znajomy pokazując jedno ze swoich wioseł, czyli przedmiot tego wątku.
Wiosło tak mi się spodobało optycznie, że zaproponowałem zamianę (plus sałatę z mojej strony ofkors). Kolega myślał parę dni, ja przez ten czas regularnie nękałem go smsami, w końcu się zgodził.
No i w ten sposób wylądował u mnie kolejny Gibson, czyli Les Paul Classic Custom Antique Ebony z limitowanej serii. Nie mylcie go z aktualnie sprzedawanym Les Paulem Custom Classic, który jest jakimś dziwnym wynalazkiem z podstrunnicą z zapiekanego klonu. Mój model to limitowany wypust sprzed 5 lat w ilości 400 sztuk na cały świat.
Jest to skrzyżowanie Les Paula Standard z Les Paulem Custom. Decha jest taka jak w Standardzie (cieńsza i z bindingiem tylko z przodu), ale binding jest siedmiowartwowy jak w LPC. podstrunnica ma akrylowe markery w kształcie trapezów, ale jest z hebanu. Główka jest ożyłkowana, ale ma "crown inlay", a nie "diamond".
Speca jest prosta:
deska - mahoń z klonowym topem
gryf - mahoń 60's
podstrunnica - heban
pickupy - Classic 57 i Classic 57+
most - Nashville Tune-o-matic
klucze - Grover Tuliphead
wykończenie - Antique Ebony (czarny z bardzo mocno obsikanymi elementami plastikowymi)
Wiosło dotarło do mnie w stanie sklepowym. Nie ma na nim praktycznie żadnych śladów używania. Gra cholernie dobrze i bardzo mi odpowiada, bo ma cieniutki gryf, który sprzyja ścigactwu, a przy okazji waży z połowę tego co mój VOS. Dzięki temu fajnie się uzupełniają.
Gitara strasznie mnie zajarała (jak mało która ostatnimi czasy) i póki co odprawiam z kwitkiem wszystkich kusicieli, którzy namawiają mnie na sprzedaż.
Wygląda tak (zdjęcia zajebane z sieci, bo ja nie umiem oddać jej urody, ale moja wygląda dokładnie tak samo, stan też jest idealny):








Na zdjęciach nie udał się uchwycić "stopnia zaszczania części plastikowych". W rzeczywistości jest jeszcze bardziej żółto. Prawie pomarańczowo. Coś jak w tym Epiphone:

I na koniec kilka wyjaśnień:
1. Nie, to nie ja jestem na tym ostatnim zdjęciu

. To materiał poglądowy mający ukazać stopień obszczania bindingu.
2. Nie, nie pomyliłem się wrzucając ten temat do NGD, a nie na giełdę.
3. Nie, nie sprzedam Ci tej gitary. Odrzuciłem propozycje zamian np. na Fendery z Custom Shopu czy oryginalnego Princetona z lat 60tych, więc z łatwością oprę sie propozycji zamiany na Mayonesa i 500 zł.
4. Tak, da się na niej szredzić (o ile się umie).
5. Tak, jest ładniejsza i wygodniejsza niż mój VOS.
6. Nie, nie gra lepiej niż mój VOS.
7. Tak, pozwolę Ci na niej pograć, a ja w tym czasie przytulę Twoją dziewczynę, żeby jej nie było przykro.
Senkju very najs.
A.