Z racji rosnącego parcia na niskie brzmienia (ale nie dżęty) oraz gorącej dyskusji na SS (obecnej jakieś kilka tematów niżej), zakupiłem w końcu nowe narzędzie do szerzenia rozpierdolu, a mianowicie...

wiosło rocznik 2007 należało wcześniej do Orange, jak widać jest w nim parę rzeczy pozmienianych. Modyfikacje to przede wszystkim
- zdjęty lakier z gryfu.

Patent, którego się bałem, a teraz jest IMO genialny. zupełnie inaczej i przyjemniej się trzyma, gra, pielęgnuje, a brzmienie stało się jakby bardziej żywe, organiczne, wiosło inaczej rezonuje. Jeżeli kiedykolwiek będę mieć customa, to od teraz tylko i wyłącznie w olejowym naturalnym wykończeniu

- Seymour Duncan Blackouts + 18V

Wygar jest konkretny, aczkolwiek nagrywając cokolwiek dynamika śladu wygląda jak wielki, jednopoziomowy klocek, co jednak nie jest podstawą do psioczenia - i tak brzmi zajebiście. taki urok aktywów jak widać.
Gitara przyjechała w klimatycznym futerale...

BTW szukam informacji, skąd wziął się tam Grubson

no i całość sprzęciora (bez wzmacniacza, stoi w Radomiu):

By NGD nie zakończył się kiepskiej jakości fotkami z telefonu, przygotowałem numer nagrany na Schecterze, a można go posłuchać tutaj:
http://soundcloud.com/bluelupus/silent-guardspecjalnie nie ma dżętu, bo wolę grać inaczej.
jeszcze raz wielkie dzięki w stronę Orange i wszystkich poprzednich właścicieli, którzy z dużym prawdopodobieństwem przeczytają ten temat
