Co do tego że jak drzewko ma przejebane to dla nas lepiej, nie do końca się zgodzę .Chodzi mi o wiatry. Drzewa z krańca lasu w wietrznych okolicach maja potworne naprężenia które nie uwalniają się nawet po kilkuletnim sezonowaniu w pociętych już deskach ( dla nie zorientowanych tylko takie sezonowanie przed suszeniem ma sens ).Po rozcięciu potrafią zamienić się np w bumerang, śmigło a było proste.
Zgoda, ale jeśli odleżanemu nic się nie stanie - to będzie the best materiał na wiosło. Tak przynajmniej wynikało z obserwacji u lutnika, oczywiście tylko wtedy, kiedy wiedział kiedy i jak było ścięte i pocięte oraz jak rosło.
W ogóle lutnicy, to dziwna rasa. Mają zegar biologiczny żółwia z Galapagos. Kiedyś mój Yoda się dowiedział, że wycinają gdzieś w mieście klony. Od razu była akcja - "musimy po te drzewa jechać, bo jakiś baran zrobi z niego jezuski, albo napali w piecu!".
Ja się pytam: "Ale panie Tomku, po co Panu takie świeże drewno?"
- "Oj młody, młody, Ty nic nie rozumiesz - poleży sobie ze 20 lat i będzie jak znalazł!"
